Refleksje

Zachęcamy do nadsyłania treści, które chcielibyście zamieścić na naszej witrynie: eseje, postulaty, luźne przemyślenia. 

Włodzimierz  Zwierzyna

Szanowni Państwo.

Pozwalam sobie wyrazić swoje opinie, radości i niepokoje związane ze sferą tzw. „kultury samorządowej”. Przedstawiona propozycja spotkań animatorów kultury województwa śląskiego jest niezwykle cenna, pod pewnymi warunkami. A oto one:

– działanie to powinno mieć określone cele których realizacja sprawiałaby zmiany w całym obszarze aktywności społecznej i od tego działania należałoby rozpocząć naszą aktywność;

– wszelkie ustalenia, dyskusje i rozmowy winy być upublicznianie i poddawane pod dyskusję, choćby z tego powodu, że działanie to dotyczy sfery aktywności społecznej,

Moje uwagi dotyczą wcześniejszych poczynań Urzędu Marszałkowskiego w zakresie kultury. Sam Kongres Kultury Województwa Śląskiego nie przyniósł, moim zdaniem żadnych rozstrzygnięć. Jedynym rozstrzygnięciem w tym zakresie jest ta inicjatywa. Prowadzone w minionym roku działania badawcze z zakresu edukacji kulturalnej nie doprowadziły również do żadnych rozstrzygnięć. Z moich przemyśleń działania w zakresie tej inicjatywy, moim zdaniem, skierowane były na próbę udowodnienia winy za brak efektów edukacji kulturalnej spoczywa po stronie pracowników placówek samorządowych. Obserwowane w Internecie próby znalezienia „wspólnego mianownika dla edukacji kulturalnej prowadzonej w szkołach i placówkach kultury, podejmowane przez dr Skutnik i dr Dziadzię z Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, moim zdaniem nie miały najmniejszego sensu. Aby omówić ten problem należy uświadomić sobie, że te dwa nurty edukacji kulturalnej podlegają zupełnie odmiennym założeniom ideowym. Szkoła zawsze była miejscem przysposabiania społeczeństwa do narzuconych reguł systemowych narzuconych przez polityków czy grupy politycznego nacisku. Metody edukacji współczesnej polskiej szkoły skutecznie uprzystępniają Polakom neoliberalny system gospodarczy. Dlatego też w formach pracy szkoły dominują testy, sprawdziany kształtujące nawyki „wyścigu szczurów”, jakże odległy od formowania społeczeństwa obywatelskiego. Ośrodki kultury w większości pozostały przy swoich przyzwyczajeniach i nawykach. Ich praca nakierowana jest głownie na uświadamianiu lokalnym społecznościom potrzeby funkcjonowania tychże ośrodków. W wielu przypadkach następuje kopiowanie z zaprzeszłych okresów politycznych form pracy w których zamieniono jedynie ideowe cele funkcjonowania. I w tym przypadku formy pracy byłyby zbieżne z zaprogramowanymi działania edukacyjnymi szkoły. Podporządkowanie celów funkcjonowania zarówno szkół jak i ośrodków kultury jest często zbieżne z celami politycznymi rządzących elit, szczególnie tych lokalnych. Stąd też i zjawisko upolitycznienia kultury samorządowej. Osobny problem, to brak jakiegokolwiek przełożenia dyskusji na Kongresie Kultury Województwa Śląskiego. Mam na ten temat własne przemyślenia, smutne refleksje rozmywania nabrzmiałych problemów. Propozycja organizacji spotkania w kolejnym ośrodku, jak mi się wydaje, wynika z potrzeby udowodnienia sensu własnej aktywności. I dobrze. Tylko moja obawa zasadza się w doświadczeniach z zaprzeszłych okresów, kiedy to próby jakiejkolwiek aktywności pracowników ośrodków kultury były kierowane na stwierdzanie własnej aktywności i nieomylności. Bez solidnie przygotowanej rozmowy na temat systemu funkcjonowania ośrodków kultury w obecnym systemie społecznym – politycznym i ekonomicznym, jakiekolwiek aktywności skończą się „biciem piany” i rozmyciem narastających problemów. Dodatkowym, często nie ujawnianym problemem jest problem funkcjonowania ośrodków kultury w małych miastach, miasteczka i wsiach. Problemem dla sprawności funkcjonowania kultury samorządowej jest niejasne miejsce powiatowych struktur samorządowych.

To na razie tyle, chociaż nie wyczerpuje to katalogu moich niepokojów związanych z funkcjonowaniem struktur kultury samorządowej na tzw. „prowincji”>

Pozostaję z wyrazami szacunku. Włodzimierz Zwierzyna Żywiec.

***

Włodzimierz  Zwierzyna

Dziękuję za pamięć o moich wcześniejszych deklaracjach udziału w dyskusji animatorów kultury. Nie jestem pewien, że w tej edycji będę mógł uczestniczyć z przyczyn organizacyjnych. Jednakże nie byłbym sobą, gdybym nie wyraził swojej opinii na przedstawione propozycje spotkania.

Swe rozważania rozpocznę od wątpliwości dotyczącej założeń ogólnych organizowanego spotkania. W moim przekonaniu szansą na rozwój naszego społeczeństwa poprzez wzrost kapitału kulturowego bezpośrednio stymulującego jego rozwój ekonomiczny i społeczny (w tym całej sfery kultury) jest diametralna zmiana modelu społeczno – ekonomicznego i politycznego. I w tym przypadku moja opinia jest daleka od przedstawionej propozycji spotkania. Zaproponowana forma spotkania wpisuje się w obecnie funkcjonujący (wysoce niesprawny model naszego państwa) nie odpowiadając na współczesne uwarunkowania społeczno-kulturalne. Propozycja obecna, wzorem wcześniejszych, znanych mi z własnego doświadczenia prób dostosowywania historycznie – politycznie  minionego  okresu,  w  którym   dominowało   przesłanie,   np.  „socjalizm z ludzką twarzą”.  Teraz zamieniono jedynie socjalizm na słowo liberalizm. I nic innego nie zmieniono. W tym krajobrazie nic się nie zmieniło. Ludzką twarz obecnie ma kreować wg współczesnych nam polityków, społeczna nauka kościoła katolickiego. W codziennej praktyce jakby działanie to jest nieobecne w przestrzeni publicznej i ogranicza się jedynie do obszarów nakreślonych przez hierarchię kościelną przy okazji świąt religijnych czy kontynuację wzorców „kościoła ludowego” z poprzedniego systemu politycznego.

Liberalny model ekonomiczny naszego kraju nie daje szans zrównoważonego rozwoju   społeczeństwa.    Podobne    zjawisko    zaniechania   można   odnotować w przypadku relacji: duże centra (aglomeracje) – odległa prowincja. Nie dostrzegam, analizując ten obszar życia społecznego w okresie ostatnich lat, przedstawionego społeczeństwu jakiegokolwiek sposobu rozwoju społeczno kulturowego małych miejscowości zaliczanych właśnie do prowincji polskiej. Zjawisko opisane słowem „kultura” powstaje w relacjach „twórca – dzieło sztuki – odbiorca”, głównie w formie dialogu. Główny akcent należałoby położyć na sam dialog „człowieka do człowieka – jak mówią personaliści – w drodze do ideału, wg samego Jana Pawła II – „w drodze do Boga”.

W programie zaproponowanego spotkania nie zauważam elementów refleksji nad kulturą, czy też początku dialogu w tym obszarze, a jedynie chęć zaprezentowania się w oczach decydentów, jako sukcesu oczekiwanej przez mocodawców formy, dla mnie również dyskusyjnej, jaką jest pojęcie Centrum Kultury. Moim zdaniem,  tak zorganizowana i prezentowana placówka jest jedynie formą spełniania oczekiwań społeczno – kulturowych w formie „supermarketu kultury”. Jest bliska wyobraźni zawiadujących i sponsorujących ją decydentów samorządowych.

Szkoda  tylko, że uwagę skupiamy na funkcjonowaniu instytucji kultury, które w moim przekonaniu wpisują się w obecnie obowiązujący liberalny model społeczno – ekonomiczny  kraju  tworząc  kolejną  przestrzeń  handlowo – usługową   nazywaną w niektórych opracowaniach socjologicznych – supermarketem kultury. Wszystkie aktywności w tym obszarze są próbą przekonania decydentów i polityków, o słuszności takich rozwiązań i możliwości ich funkcjonowania.

Moim zdaniem jest to kolejny sposób zaczarowania rzeczywistości, wbrew jej stanu faktycznego. I dlatego jedynym rozwiązaniem tego problemu jest zmiana formuły państwa, uruchomienie drzemiących, wręcz zahibernowanych pokładów aktywności  obywatelskiej.  W  tym  przypadku występuje potrzeba  zmiany  sposobu myślenia o państwie i relacjach państwo – samorząd – obywatel. Stan niskiej aktywności społecznej wynika z faktu unicestwienia działalności małych stowarzyszeń, w tym głównie kulturalnych, w gąszczu przepisów i biurokratycznych uwarunkowań ich aktywności. Nadmierna chęć kontroli aktywności społeczno-kulturalnej połączona z kreowaniem określonych kierunków aktywności przez „działaczy samorządowych” dodatkowo upolitycznia tę sferę życia społecznego.

Niski poziom aktywności obywatelskiej wynika z niskiego poziomu kapitału kulturowego społeczeństwa generowanego w procesie edukacyjnym. System edukacji w Polsce jest niesprawny, generujący agresję i postawy negatywnego postrzegania wiedzy. Współczesna szkoła jedynie przystosowuje młodzież do funkcjonowania w neoliberalnej konstrukcji państwa, umożliwiając uczniom odpowiedzi na zadawane w kolejnych sprawdzianach  testowych. W tym obszarze występuje coraz mniej wiedzy, nauki, zapominając o refleksji czy dyskursie naukowym. Współczesny system edukacji pogłębia degradację intelektualną naszego społeczeństwa. Szczególnie wyraźnie dostrzegamy to zjawisko na tzw. prowincji, gdzie zamyka się szkoły w imię przesłanek neoliberalnej ekonomii.

Osobnym problemem jest edukacja kulturalna, której w sposób systemowy nie możemy  w  miejscowościach  oddalonych   od   centrów   kulturalnych,   stwierdzać w sposób systemowy. Pozostaje jedynie utrwalanie negatywnych stereotypów kulturowych niesionych tradycją kultury jarmarcznej i festynowej. W odległych od centrów kulturalnych dużych miast, brak jest żywego kontaktu z teatrem, filharmonią, galerią sztuki. Coraz częściej utrudniony jest dostęp do książki wskutek procesu likwidacji bibliotek. Dominuje jedynie kontakt z tzw. kulturą kreowaną przez środki  masowego  przekazu,  głównie  telewizję  czy  komercyjne rozgłośnie radiowe. I to smutne zjawisko tolerują animatorzy kultury w dużych ośrodkach miejskich kreatorzy kultury w administracyjnych ośrodkach zawiadywania tej aktywności. Nie będę rozwijał tego wątku na inne obszary tzw.” aktywności kulturalnej prowincji” gdyż moim zdaniem wymaga to dogłębnych badać socjologicznych. Być może i takie badania już istnieją. Lecz z powodów politycznych czy zwykłego wygodnictwa nie są one ujawniane. Na koniec mojego wywodu pragnę wesprzeć się wypowiedzią prasową zanotowaną w jednym z wywiadów z prof. Zygmuntem Baumanem, który stwierdził,   że   współczesny poziom degradacji  kulturalnej  w  Polsce  jest  tragiczny i jedynym sposobem wyjściem z tej sytuacji jest „rewolucja kulturalna”.

Pozostaję z wyrazami szacunku. Włodzimierz Zwierzyna Żywiec

Skomentuj